Zdaniem redakcji: Europe Shine a Light

Trudno w to uwierzyć, ale gdyby nie koronawirus, dziś bylibyśmy już po finale 65. Konkursu Piosenki Eurowizji. Dokąd powędrowałaby statuetka? Czy Polska znalazłaby się w finale, po dwóch latach przerwy? Tego już nigdy się nie dowiemy. Aby ten rok nie był jednak zupełnie straconym, holenderski nadawca w porozumieniu z Europejską Unią Nadawców, zaprosił w zeszłą sobotę na wspólną manifestację jedności, poprzez koncert Eurovision: Europe Shine a Light! Oczywiście wydarzenie to w żaden sposób nie miało zastąpić konkursu, a jedynie wlać w serca stęsknionych za normalnością europejczyków odrobinę nadziei. Czy to się udało?

Bartłomiej Chodyna
Europe Shine a Light godnie zastąpiło Eurowizję, chociaż wiadomo, że to nie to samo. Show było kameralne i z klasą. Prowadzący zrobili dobre wrażenie. Najlepszy moment? Chyba ogłoszenie Warszawy miastem gospodarzem tegorocznego Juniora i slogan oraz logo konkursu. Nikt się tego nie spodziewał! Brakowało oczywiście emocji konkursowych. Pocztówki były zbędne, mogli zrobić dłuższe fragmenty utworów zamiast nich. Wiadomości artystów bardzo poruszające niekiedy. Bardzo zaskoczyła mnie piosenka Netty – zupełnie w innym stylu. Podobało mi się również wykonanie Love Shine a Light przez prawie wszystkich wokalistów. Ocena? show bardzo dobrze sprawdziło się w roli ocierania łez!

Najlepszy moment? Chyba ogłoszenie Warszawy miastem gospodarzem tegorocznego Juniora.

Tomasz Hojda
Sama idea konkursu bardzo dobra. Ale… jest kilka “ale”. Zacznę może od tego, że jeśli już chcieli tak wspominać ikoniczne utwory, to brakowało mi kilku ważnych piosenek: Volare (dostało lekkie wspomnienie – w dodatku z błędem komentatora), Ne Partez Pas Sans Moi (o ile pamiętam, w ogóle nie wspomniane), i oczywiście pierwsza tryumfatorka Lys Assia z utworem Refrain. Moim zdaniem powinno być więcej połączeń “na żywo” z tegorocznymi uczestnikami. Biorąc pod uwagę, że miała to być 65. edycja konkursu, dobrym ruchem byłoby przypomnienie, choć w skrócie zwycięskich utworów że wszystkich lat. Ogólnie, sam koncert oglądali się dość przyjemnie, a ogłoszenie dotyczące Eurowizji dla Dzieci było miłą niespodzianką.

Powinno być więcej połączeń “na żywo” z tegorocznymi uczestnikami.

Maciej Grajzer
Jasnym punktem całego wydarzenia byli z pewnością bardzo profesjonalni prowadzący. Dobrze to wróży konkursowi za rok. Nie oczekiwałem zbyt wiele od koncertu, ale całe show pozytywnie mnie zaskoczyło. I chyba nie będę odkrywczy jak powiem, że po łączeniu z Viki Gabor wpadłem w lekką euforię. To oczywiście cieszy, że Europa się nie poddaje. Trochę zmieniłbym sposób prezentacji uczestników. Oczywiście nie było czasu na zaprezentowanie utworów w całości, ale zamiast niepotrzebnych w tym przypadku pocztówek (u nas Artur Orzech i tak niewiele wtedy mówił), można było dać więcej czasu artystom. Ale to drobne szczegóły. To był bardzo ważny koncert, i ciesze się, że udało się go przeprowadzić, i transmitować w tak wielu państwach.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *