Podsumowanie pierwszego dnia prób w Kijowie

Hej, dzisiaj odbyły się pierwsze próby do 62. Konkursu Piosenki Eurowizji w Kijowie. Na scenie zaprezentowali się uczestnicy z I pólfinału, pierwszej połowy, który odbędzie się już 9 maja. Poniżej prezentujemy właśnie występy poszczególnych reprezentantów, który urozmaiciłem swoim komentarzem odnośnie danego wykonania.

Jako pierwszy zaprezentował się reprezentant Szwecji – Robin Bengtsson z piosenką I Can’t Go On.  Występ bardzo podobny do tego z Melodifestivalen, choć kolorystyka tła jakoś nie bardzo mi pasuje do tego wykonania. Podczas Melodi wszystko jakoś tak wydawało mi się bardziej spójne ze sobą. 

Druga na scenie pojawiła się Tamara Gachechiladze – przedstawicielka Gruzji z utworem Keep The Faith. Wokalnie Tamara daje radę, sama oprawa sceniczna jest energiczna w połączeniu z dobrą pracą kamer, może to być dosyć dobry występ, nie byłem jej fanem aż do tej chwili. Zobaczymy jak zaprezentuje się podczas samego półfinału.

Pora na Albanię w wykonaniu Lindity – z piosenką World. Mam wrażenie że w tle zbyt dużo się dzieje, zegary, statki, jakieś góry, trochę to tłumi sam występ Lindity. Chórek całkiem przyjemny, sama wokalistka moim zdaniem za bardzo krzyczy a nie śpiewa.

Jako czwarty zaprezentował się młody Isaiah, tegoroczny reprezentant Australii, który w Kijowie wykona balladę Don’t Come Easy. Występ należący do prostych, Isaiah raczej skupia się na samej piosence niż oprawie. Chociaż niektórym może się wydawać że jest go za dużo bo w tle wyświetla się właśnie on sam 😛

Następna próba w wykonaniu jednej z faworytek do zdobycia trofeum 13 maja, reprezentantka Belgii – Blanche z piosenką City Lights. Spodziewałem się czegoś więcej od tego występu, światła i tło nie koniecznie zachwyca. Wokalnie bardzo dobrze.

Jako szósty, swoją próbę miał Slavko Kalezić, dosyć kontrowersyjna postać tegorocznego Konkursu, z utworem Space. Mam wrażenie, że występ skupia się jedynie na warkoczu Slavka i jego stroju, a nie samej piosence. W tle Slavko z warkoczem, na scenie szaleje też z warkoczem, jakoś nie wróży to dobrze… warkocz, warkocz jeszcze raz warkocz.

Czas na Finlandię i duet Norma John – z tajemniczą i wprowadzającą w cudowny nastrój piosenką Blackbird. Wokalnie super, w głosie jest moc! Oprawa sceniczna jak do tej pory wydaje mi się najbardziej trafiona w punkt. Kolorystyka wzmacnia utwór w tym przypadku, wydaje mi się że finał jak najbardziej zagwarantowany.

Przed ostatnia zaprezentowała się dzisiaj Dihaj reprezentantka Azerbejdżanu z utworem – Skeletons. Wokalistka stwierdziła, że sama oprawa występu jest  głębokim przekazaniem jej uczuć. Mnie koń na drabinie nie zachwycił, ani ściana z napisami też nie wpada mi w oko. Mam nadzieje, że w kamerach, jednak trochę lepiej to będzie wyglądać. Piosenka do tej pory mi się podobała, jednak teraz mam mieszane uczucia względem tej próby.

Na samym końcu dzisiejszych prób zaprezentowała w imieniu swojego brata Salvadora, Luísa Sobral, piosenkę Amar Pelos Dois – propozycję Portugalii. Ładny las w tle, ze światłami i pracą kamer, występ może być na dobrym poziomie, nie poruszam tematu wokalu, bo to nie Luisa ma być oceniana, a sama piosenka niestety nie przypadła mi do gustu od samego początku.

Według portalu esctoday.com, którzy przeprowadzili swoje głosowanie z dzisiejszych prób, najlepiej wypadł duet Norma John.

Jakie są Wasze typy? Który z dzisiejszych występów podobał się Wam najbardziej? Jak podoba się Wam tegoroczna oprawa sceniczna?
Zapraszamy do komentowania i aktywnej dyskusji 🙂

Już jutro odbędą się kolejne próby w Kijowie, uczestników I półfinału, m.in Nasza Kasia Moś po raz pierwszy zaprezentuje się na scenie, a oprócz niej Grecja,  Mołdawia, Islandia, Czechy, Cypr, Armenia, Słowenia i Łotwa.

I półfinał – 9.05
II półfinał – 11.05
FINAŁ – 13.05

(źródło: esctoday.com; youtube.com) 

Najstarszy fan Eurowizji w naszej ekipie, niedawno stukło mi na liczniku 29 lat. Mieszkam we Wrocławiu, tutaj pracuje i studiuje m.in filologie hiszpańska. Eurowizje śledzę już od najmłodszych lat. W pełni pierwszy konkurs obejrzałem w 2000 roku! I tak to trwa do dziś, moja miłość i pasja do ESC sie pogłebia. Kraje które zawsze uwielbiam i trzymam za nie kciuki to m.in. Serbia, Czarnogóra, Hiszpania, Ukraina, Izrael. Do INFE Poland przystąpiłem w 2015 roku, dzięki temu poznałem masę świetnych ludzi. oraz wiele się tutaj nauczyłem. Aktualną ekipę INFE śmiało mogę okrzyknąć rodzinką którą sam mogłem sobie wybrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *