Podsumowanie czwartego dnia prób w Kijowie

Dzisiaj odbyły się już czwarte z kolei próby do 62. Konkursu Piosenki Eurowizji, który rozpocznie się już za 6 dni! W dniu dzisiejszym zaprezentowali się wykonawcy, biorący udział w II połowie II półfinału przewidzianego na 11.05. Poniżej prezentujemy Wam filmiki z oficjalnej strony Konkursu na YouTube, z krótką recenzją. Tekst powstał we współpracy z Sebastianem z Sound Universe/Destination Eurovision, który przebywa na miejscu w Kijowie! (ZAPRASZAMY NA INSTAGRAM SEBASTIANA)

Jako pierwszy na scenie pojawił się duet, Valentina Monetta & Jimmie Wilson – reprezentanci San Marino z piosenką Spirit Of The Night. Energiczne i dynamiczne wizualizację, współgrają z muzyką. Wokal Valentiny jest mocniejszy od jej partnera na scenie, przez co wydaje się jakby Jimmie był częścią chórku, dla mnie to oczywiście nie jest problem, gdyż Monetta jest moją faworytką od dawien dawna! W końcu królowa jest tylko jedna! Całość jest bardzo fajnie zaplanowana i uważam że powinni znaleźć się w Finale.

SEBASTIAN: San Marino jako pierwsze dzisiaj przywitało się z Eurowizyjną sceną i sam występ nie zawodzi. Co istotne nie jest on przekombinowany, czyli z nieba nie zlatuje dyskotekowa kula i nie jesteśmy świadkami ekscentrycznej pomysłów. Oczywiście klimat disco jest wyczuwalny z każdej strony, wizualizacje to szerokie prostokąty utrzymane w tonacji żółtej do różowej, same ciepłe krzykliwe kolory. Sam Jimmy i Valentina ubrani są w święcące ciuchy: wokalistka w złoty t-shirt, czarną marynarkę do której testowała czapkę z daszkiem oraz torebkę wykończoną srebrną gwiazdką. Jimmy ma na sobie marynarkę, z koszulką odsłaniającą tors oraz dopasowane do stylistyki czarne spodnie. Prostota choreografii oraz tego występu do mnie przemawia, jednak bez wątpliwości część osób może potraktować to jako mankament tej prezentacji. Szczególnie widać to w momentach kiedy Monetta nie wie co do końca ze sobą zrobić i między tym duetem brakuje dawki niezbędnej chemii. Tak czy siak, nie wgłębiając się do końca w intencje stojące za pojedynczymi osobami: obydwie próby zebrały sporo braw w Centrum Prasowym, a bit w refrenie był wyklaskiwany przez zebranych dziennikarzy. Na samej konferencji zaś nie zabrakło tych elementów za które Valentina jest kochana na Eurowizji: niespożyta energia oraz gotowe plany na przyszłość jak np. koncert w San Marino

Kolejny duet? A nie przepraszam to Chorwacja i wokalista Jacquese Houdek z piosenką My Friend. Zbyt dużo dzieje się w tle, za Panem Jacquesem. Na początku mrok, pioruny ale wszystko przeistacza się naglę w sielankę z ogromnymi słonecznikami. Scena przybiera kolory tęczy i wszystko staje się takie cukierkowe. Nie wiem co chciał przekazać w tej wizualizacji artysta ale wg. mnie nic jakoś nie jest spójne ze sobą, chyba, że te słoneczniki to jego przyjaciele…

SEBASTIAN: Dwadzieścia minut po planowanym starcie przywitaliśmy się z Chorwacką propozycją. Trzeba przyznać, że całość tego występu okazała się dużo gorsza niż przewidywałem przed przyjazdem do Kijowa. O ile wokalnie ta piosenka nie posiada specjalnych mankamentów i na dodatek Jacques świetnie zsynchronizował się z trzy osobowym chórkiem, to prezentacja osiąga szczyty kiczu. Śmiech w centrum prasowym wywołały już początkowe momenty występu gdzie po skrzypku i wiolonczeliście na telebimie pojawiła się twarz wokalisty, w bardzo niekorzystnym zbliżeniu. Później było tylko gorzej… wizualizacja gigantycznego skalistego wzniesienia w którego centrum rośnie drzewo na tle bajkowego zachodu słońca szybko została uzupełniona o burze, pojawiającą się po niej gigantyczną tęcze oraz setki słoneczników wyrastających z ziemi. Na dobrą sprawę zabrakło tylko i wyłącznie siarczystego deszczu oraz jednorożca mknącego prosto z nieba aby spełnić prośby kierowane w modlitwie przez samego Houdka. W drugiej próbie do tej cukierkowej warstwy doszły jeszcze efekty pirotechniczne oraz złoty deszcz. Czy fani Eurowizji potraktują tą propozycję przez pryzmat dobrego żartu i zapewnią awans do finału? Możliwe!

Norwegia zaprezentowała się jako trzecia z utworem Grab the Moment w wykonaniu JOWST. Nie jestem jego fanem od początku preselekcji norweskich, mam wrażenie że nie zaprezentował sił wokalnych w 100%. Wizualizację dynamiczne współgrające z muzyką. Szału jakoś nie ma.

SEBASTIAN: Trzecia z kolei wystąpiła Norwegia i tutaj nie mamy żadnych zaskoczeń. Każdy kto kojarzy występ JOWST w ramach finału preselekcji, zna w sporej większości ich show które szykują na półfinał 11 maja. Pewnymi wyróżnikami i nowinkami w ich prezentacji jest bez wątpienia skoncentrowanie efektów w tle na formacjach trójkątów i kwadratów przechodzących z różu czy fioletu do bieli. Jako efektywne oceniam też dorzucenie efektu zanikającej transmisji, przerywania jej w tle występu. Podsumowując kto lubi tą piosenkę ten dalej będzie ją lubił, a kto za nią nie przepada dalej nie będzie za nią szalał.

Czwarta na scenie Szwajcaria, czyli zespół Timebelle z piosenką Apollo. Wokalistka w kanarkowej sukience, w tle cukierkowe wizualizację, wszystko takie słodkie i urocze. Spodziewałem się raczej czegoś innego po tej propozycji. Wokalnie ok, chociaż też wydaje się, że oszczędza głos.

SEBASTIAN: Szwajcaria natomiast poszła bardzo mocno w kolorowość i słodkość, co może być zadziwiające w kontekście tego co można było oczekiwać. Niebo, jednorożce (które prawdopodobnie Timebelle podkradło Jacquesowi), liście, drzewa w ciepłych kolorach, kończąc na różowych zasłonkach. Sama wokalistka ubrana w długą żółtą suknię zaczynała na podeście ze schodkami, z którego później schodziła. Dla kontrastu panowie byli ubrani w białe garnitury. Troszkę dziwny to romans, szczególnie iż stylistyka ich występu w ramach finału preselekcji oraz wykreowana w teledysku moim zdaniem lepiej podkreślała charakter Apollo. On sam jak potwierdziła w odpowiedzi na moje pytanie Miruna Manescu: jest celowym wyborem jako Bóg sztuki, którą członkowie zespołu tak uwielbiają. Czy podobne uczucia wypełnią palce fanów z Eurowizji kiedy przyjdzie moment wysyłania sms’ów trudno stwierdzić.

Kolej na Białoruś i duet Naviband, który zaprezentuje piosenkę Story Of My Life. No to polecieli, fanem piosenki nie jestem chociaż mają coś w sobie co sprawia że przyjemnie się słucha. Ogólnie wizualizacje całkiem ok, zobaczymy jak to się będzie prezentowało w TV. Nie mniej jednak nie wróże dla nich finału… ale w końcu to Eurowizja, która lubi nas zaskakiwać.

SEBASTIAN: Po przerwie zawitała energetyczna bomba w postaci Białorusi, która ma w sobie to co brakuje momentami San Marino – absolutną chemię. Malutka scena z przyczepionymi do jej krańców wiatrakami wygląda dobrze, efekty tła stricte osadzone w stylistyce ludowej i słowiańskiej – sprawdzają się fajnie. Wokalnie można bardzo mało zarzucić Arciomowi i Kseniji, dzięki czemu dostajemy pełny pakiet dobrej prezentacji. Znakomita była też konferencja prasowa na której duet zaśpiewał „po swojemu” piosenkę konkurenta w stawce czyli Occidentalis Karma. To była najfajniejsze spotkanie z prasą i fanami czwartego dnia prób

Bułgaria, czyli faworyt do trofeum tegorocznego Konkursu, młody Kristian Kostov z piosenką Beautiful Mess, zaprezentował się dziś w Kijowie jako szósty. Artysta występuje sam na scenie. Chyba najlepsza próba w dniu dzisiejszym. Wokal młodego Kristiana zachwyca za każdym razem, myślę że dzięki temu zdobędzie dużo głosów od jury. Sama wizualizacja minimalistyczna, chociaż uważam że mogło by być coś lepszego w tle, bo te fale jakoś tak nie pasują mi do tego wykonania. Mimo to fajnie by było w przyszłym roku pojechać do Sofii na Eurowizję 🙂

SEBASTIAN: Kristian Kostov z Bułgarii który wystąpił tuż po NAVIBAND, umocnił swoją mocną pozycję do zdobycia lokaty w pierwszej trójce… a może i zwycięstwa? Bardzo spójna prezentacja, z świetnymi efektami które dobrze kooperują z wymiarem tekstowym i klimatem jaki tworzy Beautiful Mess robi swoje!

Pora na Litwę reprezentowaną przez zespół Fusedmarc z utworem – Rain of Revolution. Cztery osoby w chórku i gitarzysta na scenie. Energiczne tło, dynamiczna piosenka, ale jakoś tak brak czegoś co przykuje uwagę, wszystko z cyklu “gdzieś to już widziałem”. Wokal jest ok, chociaż jest trochę słaba jakoś aby ocenić rzeczywistość. Litwa w tym roku raczej bez finału. Były lepsze piosenki podczas preselekcji.

SEBASTIAN: Dosyć ironiczne jest półfinałowe ustawienie piosenek w którym po człowieku z artystycznym potencjałem na zwycięstwo w finale, nastąpi grupa Fusermarc której propozycja wyróżnia się absolutnym brakiem czegokolwiek ciekawego do zaoferowania. Mocno bezpłciowa, na której temat co gorsza bardzo mało do powiedzenia mają sami artyści, którzy wygrają troszkę na osoby będące nader pewne sukcesu. Dlaczego tak? Trudno komukolwiek stwierdzić!

Miejsce ósme to kolejny duet w tegorocznym Konkursie, Koit Toome & Laura, którzy szczęśliwe po tym jak zagubili się w Veronie trafiają do Kijowa, jako reprezentanci Estonii. Wokalnie się ze sobą uzupełniają, przez co piosenka wpada w ucho i jest w moim TOP 5! Wizualizacje proste, w ciemnych kolorach, dużo światła, przez co tworzą harmonijne tło do utworu Verona. Jestem na “TAK” i liczę że również ich zobaczymy podczas finału 13 maja.

SEBASTIAN: Utwór Verona mimo swojej staromodnej stylistyki prezentuje się na scenie nad wyraz dobrze, a efekty zastosowane na scenie przypominają troszkę patenty z których korzystali ich rodacy w 2015 roku czyli Stig Rasta i Elina Born. Wizualizacje są bardzo ładne, dopracowane i delikatne za co można tylko ekipie Estonii bić brawa.

Jako ostatni na scenie zaprezentował się IMRI, wokalista z Izraela w towarzystwie dwóch tancerzy i trzech osób z chórku. Wokalnie tym razem dobrze, bo ostatnio na jednym z pre party Imri nie dawał rady. Odnośnie samego wstępu, jakoś szału nie ma, tancerze jacyś tacy mało ruchliwi, w porównaniu do piosenki. Wizualizację mogły by być lepsze, chociaż nie jest źle. Mam nadzieje, że jeszcze coś zostanie poprawione, bo bardzo liczę na awans Izraela w tegorocznym Konkursie.

SEBASTIAN: IMRI, wykonawca I’m Alive stawia na ciekawa choreografię, wizualizacje utrzymane w ciemnych pulsujących tonacjach oraz całkiem dobry wokal który chwieje się dopiero przy długich momentach wyciągania końcówki refrenu. Co warte nadmienienia IMRI jest też wielkim smakoszem selfie i wykonał je z całą publiką zgromadzoną na ostatniej dzisiaj konferencji prasowej oraz dziennikarzami na ściance

Jakie są Wasze typy? Który z dzisiejszych występów podobał się Wam najbardziej? Jak podoba się Wam tegoroczna oprawa sceniczna?
Zapraszamy do komentowania i aktywnej dyskusji 🙂

W najbliższy piątek, swoje próby będą mieli przedstawiciele Wielkiej 5, czyli reprezentanci Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii oraz tegorocznego gospodarza Ukrainy.

Przypominamy najważniejsze daty:

I półfinał – 9.05
II półfinał – 11.05
FINAŁ – 13.05

(źródła: esctoday.com; youtube.com, https://www.facebook.com/destinationesc/)

Facebook Comments

Share This:

AuthorDariusz Fry

Najstarszy fan Eurowizji w naszej ekipie, niedawno stukło mi na liczniku 29 lat. Mieszkam we Wrocławiu, tutaj pracuje i studiuje m.in filologie hiszpańska. Eurowizje śledzę już od najmłodszych lat. W pełni pierwszy konkurs obejrzałem w 2000 roku! I tak to trwa do dziś, moja miłość i pasja do ESC sie pogłebia. Kraje które zawsze uwielbiam i trzymam za nie kciuki to m.in. Serbia, Czarnogóra, Hiszpania, Ukraina, Izrael. Do INFE Poland przystąpiłem w 2015 roku, dzięki temu poznałem masę świetnych ludzi. oraz wiele się tutaj nauczyłem. Aktualną ekipę INFE śmiało mogę okrzyknąć rodzinką którą sam mogłem sobie wybrać.