Jon Ola Sand o Australii na Eurowizji. Czy wreszcie doczekają się stałego członkostwa, czy nadal będzie “sound of silence”?

                                                            Isaiah- reprezentant Australii w 2017 roku

Australia jest państwem, który od 3 lat nie schodzi ze szczytu  dyskusji dotyczących uczestników kolejnych eurowizyjnych edycji. Ich pierwszy występ w 2015 miał mieć charakter “unikatowy”, jednorazowy, miał być dopełnieniem dla ówczesnego hasła Bulding Bridges i świętowaniem 60 rocznicy istnienia. Australia została potraktowana wyjątkowo. Automatycznie znalazła się w finale, co więcej głosowała w obu półfinałach. Jednak w 2016 roku EBU podjęło decyzję o ponownym zaproszeniu jej do konkursu, który prawie wygrała dzięki znakomitej Dami Im. W roku 2017 zaproszenie zostało powtórzone i jak wiemy, reprezentant Australii przyjedzie na Eurowizję 2018 do Lizbony. Czy ktoś ma jeszcze złudzenia, że to państwo nie zostanie na zawsze w Konkursie?

Według supervisora Konkursu Piosenki Eurowizji Jon Ola Sanda przyznanie stałego uczestnictwa Australii jest jeszcze kwestią dyskusji. W wywiadzie dla ESCDAILY Sand określił australijską sytuację jako wciąż podlegającą dyskusji, jednak jego zdaniem państwo to udowodniło poprzez wysyłanie świetnych piosenek, że zasługuje na permanentny status uczestnika. Istnieje szansa, że decyzja zapadnie już podczas kolejnego spotkania grupy referencyjnej w styczniu, jednak nie jest to w programie spotkania.

Sand skomentował także postępy w organizacji Asia Eurovision Song Contest. Przyznał, iż jest to zupełnie inny rynek muzyczny niż ten, który znamy w Europie i jest to spore utrudnienie, jednak ma nadzieję, że uda się zorganizować “prawdziwą Eurowizję w Azji”. Czy ewentualny sukces azjatyckiego konkursu zatrzyma Australię. która w tym momencie jest uczestnikiem obu wersji show? Przekonamy się wkrótce.

(źródło: escdaily)

Facebook Comments

Share This: